Micro Machines : World Series to kontynuacja znanego  tytułu  z czasów Nes’a zwanego u nas „Pegazusem”.  Jeśli ktoś nie zna tej gry to jest „ścigałka” resorakami w roli głównej  po najróżniejszych tematycznych mapach. Mamy cały arsenał broni którymi mamy za zadanie anihilować przeciwników bądź zepchnąć ich z planszy. W kilku trybach rozgrywki możemy rozbijąć się do woli.

Graficznie ten tytuł od pierwowzoru bardzo odbiega jest bardzo ładny jednak zabito jego trochę jego ducha brakiem trybu dla jednego gracza oraz ubogimi dodatkami dla trybu multi(choć tryb areny może być nawet zabawny) . Jest pchana mocno za to rozgrywka sieciowa dzięki której odblokujemy różne rzeczy jednak serwery świecą pustakami. Co znacznie utrudnia sprawę. W MM pogramy na pewno dobry multi player po kilku piwach ale raczej będzie to smutna nostalgiczna podróż niż odkrycie tego tytułu na nowo. Jest to gra dobra do pogrania na jakiś czas ale myślę ,że obecny rynek prezentuje dużo dobrych podobnych tytułów nawet trochę starszych które dadzą podobny jak nie lepszą radochę z zabawy (np. toybox turbos).

Polecam grac na padach z kim popadanie i przeciw komu popadnie.